
Dzisiejszy wpis poświęcony jest kobiecie. Jest to kobieta w utworach wybitnej polskiej poetki Agnieszki Osieckiej.
Osiecka wiele swoich wierszy poświęciła tematyce
kobiecej. Ukazała w nich zróżnicowane obrazy kobiet. Najbardziej
wyraziste wizerunki kobiet wydobyte z analizy jej utworów
przedstawiam poniżej. Do każdego utworu wstawiam również odnośnik z muzyczną interpretacją tekstu.
Wpis pochodzi z mojej pracy licencjackiej "Obraz płci w tekstach piosenek Agnieszki Osieckiej".
Utwór Czarne perfumy ukazuje monolog kobiety, która nie odnalazła spełnienia w
miłości. Sam tytuł piosenki wskazuje na to, że jest to historia
dramatyczna i mroczna o czym świadczy kolor czarny. Natomiast
perfumy mogą kojarzyć się tylko z kobietą. Kobieta zwraca się do
mężczyzny, który całkowicie nią zawładnął. Świadczą o tym
jej słowa: Pan unosi brew, pan apetyt ma na krew a dalej: No,
to czego znów? Już dostałeś stada krów i czerwony nosisz pas. A
ty co? Nowe rozdanie, jeszcze raz!. Kobieta jest tu całkowicie
owładnięta przez mężczyznę. Jest w stanie zrobić dla niego
wszystko, oddać mu to, co jest dla niej ważne: Moje kiecki
chcesz, to bierz! Niebogaty z ciebie czart, bierz co chcesz –
czarne perfumy, tuzin kart w zamian za chwilę szaleństwa. Ona
oferuje mu wszystko, ciągle powtarzając słowa takie, jak: bierz,
co chcesz, parę oczu chcesz – to masz!. W
jakim konkretnym celu są te wszystkie błagania? Otóż kobieta chce
znowu poczuć zapach grzechu: na pokuszenie zawiedź nas, w
niebo – piekło z nami zagraj raz, przypomnij zapach grzechu,
wstrzymaj czas, ach, na pokuszenie zawiedź. W
jej słowach można odnaleźć rozgoryczenie i ból. Jednak nie
poddaje się i chce jeszcze raz „podjąć walkę” z mężczyzną,
krzycząc: Nowe rozdanie, jeszcze raz!.
Bohaterka tej piosenki jest uzależniona od mężczyzny, on jest w
pewnym sensie jej narkotykiem. Kobieta stawia wszystko na jedną
kartę, chce zagrać va banque,
aby zakosztować chwili szczęścia i rozkoszy. Utwór jest
przepełniony wykrzyknieniami, co tylko potwierdza, że kobieta
bardzo emocjonalnie podchodzi do sprawy. Autorka artykułu Kobieta
zawiedziona w wersji Osieckiej
Natalia Pyrzyńska, zauważa, że Osiecka wzbogaciła ten utwór w
serię rymów jednosylabowych: „przewaga rymów męskich: chcesz –
bierz, brew – krew, sprawia wrażenie skandowania tekstu i wzmaga
dramatyczność sytuacji”. Cały ten utwór napełniony jest więc
wściekłością kobiety na mężczyznę z takiego powodu jak to, że
musi mu się poddać, żeby zaznać odrobinę szczęśliwej miłości.
Niestety nie uzyskuje tego, gdyż mężczyzna, który nazywany jest
tu diabłem, nie reaguje na żadne błagania i prośby. Nie
usatysfakcjonowałoby go nawet zaprzedanie mu jej duszy.
Jagna, młoda dziewczyna,
rozpaczliwie zakochana w Janie to bohaterka piosenki Oczy
tej małej. Historia dwojga
osób rozpoczyna się zwrotem narratora do przechodnia. Narrator chce
mu opowiedzieć, co zdarzyło się na ulicy Próżnej w Warszawie.
Młodzi bohaterowie to Jagna i Jan. Ona - dobra i czysta,
a On - kancelista.
Kobieta jest tu pozytywną bohaterką, bardzo ufną, lecz też
naiwną, bo wierzy w namiętne uczucie. Jej dobroć i czystość
została również wyeksponowana przez zastosowanie jasnej
kolorystyki: Oczy tej małej jak dwa błękity, myśli tej
małej – białe zeszyty.
Błękit to barwa, która kojarzy się z niebem, więc też z
boskością. Natomiast biel to bez wątpienia kolor czystości oraz
symbol niewinności. Rzecz rozpoczęła się w niedzielę, kiedy
kręciła się karuzela, a
Jan zabrał tam ukochaną. Ich
miłość rozkwita latem, On ją zabierał nieraz na łódki,
a ona jego leczyła smutki.
Jednak nadszedł dzień, kiedy Jan zdradził Jagnę i porzucił ją
bez wahania, nie zwracając uwagi na płacz jej i modły.
Kobieta została sama, porzucona, z nieodwzajemnionym uczuciem, a
przecież on był dla niej jak młody bóg. Niestety
mężczyzna nie potrafił odwzajemnić tak silnego i gorącego
uczucia, co ostatecznie doprowadziło do dramatu. Jagna popełniła
samobójstwo: przez niego więc siebie zabiła ta, co z
miłości tańczyła. Kobieta
była wykończona psychicznie utratą kochanego mężczyzny, dlatego
też odważyła się na ten desperacki krok. Ona nie potrafiła
poradzić sobie z tym, że jej wybranek odrzucił ją i upokorzył.
Jednak, jak mówi dalej piosenka, Jagna nie została potępiona przez
Boga za ten czyn: Bóg jej wybaczył czyny sercowe i lody
podał jej malinowe. Ta
dziewczyna, nazywana ciągle małą potraktowana
jest tu jak dziecko. W zamian za tak okrutny czyn względem siebie,
Bóg podaje jej słodycz w postaci lodów. Uważa ją za skrzywdzoną,
więc chce objąć ją opieką. Jednak to nie jest jeszcze koniec jej
historii, ponieważ Jagna w końcowej zwrotce piosenki zwraca się ku
kochankowi, grożąc mu:
Posłuchaj niewierny
kochanku, co nienawidzisz poranków! Wróci do ciebie jeszcze ta
trauma, gdzie leży twoja kochanka dumna. Bo taki, co kochać nie
umie, przegra, choć wszystko rozumie. Bóg cię pokarze swą
nieczułością za to, żeś gardził ludzką miłością.
Zwraca szczególną uwagę na to, że był on wobec niej niewierny i
nieczuły. Jagna jest tutaj przykładem kobiety, która nie potrafi
uporać się z nawałem nieszczęść i w afekcie popełnia
samobójstwo. W imię miłości poświęciła swoje cenne życie.
Jest to kolejny portret kobiety, która „zatapia się” w swoim
mężczyźnie. Jest słaba, krucha i bezsilna.
Oddalasz się jest to utwór o kobiecie, która
wie, że w najbliższym czasie skończą się dobre chwile z jej
ukochanym. Ma świadomość tego, że wszystko się skończy i jest
pesymistycznie nastawiona do tej sytuacji, o czym świadczą jej
słowa: Oddalasz się, oddalasz się, skąd ja to wiem –
po prostu wiem. Kieruje się
tutaj swoją kobiecą intuicją, czuje, że niedługo skończy się
ta sielanka dwóch serc. Kobieta jest przekonana o tym, że mężczyzna
niedługo ją opuści. Ona już czuje tę ciszę i chłód, które są
w ich związku. Nazywa się bezradną,
bo nie jest w stanie nic zrobić, żeby tego mężczyznę zatrzymać
przy sobie. Jej stan psychiczny można byłoby przyrównać do stanu
melancholii czy przygnębienia. Kobieta popadła w stan permanentnego
smutku spowodowanego nadchodzącym rozstaniem. Ona poddaje się tej
całej sytuacji, wydaje się, że nawet nie chce walczyć o tę
miłość. Jest bierna. Wspomina to, jak było kiedyś między parą
kochanków: coraz dalej nam już do tych pierwszych
ciepłych słów, powtarzanych znów i znów. I do tamtych miejsc,
tamtych dni, tamtych łez. Zdaje
sobie sprawę, że to, co już było, nie wróci. Ta sytuacja jest
bardzo dziwna, ponieważ kobieta chce w końcu zakończyć ten
związek, ale czuje też lęk przed tym, co może przyjść nowego: A
w oczach lęk, a oczy mówią mi: bardzo chcę stąd wyjść.
Kobieta tak jakby jest przygotowana na to, co się stanie, nie ma w
sobie goryczy czy niesmaku po utraconej miłości, ale jej słowa:
trzasną drzwi i stanie czas i odtąd nikt i odtąd nic, mogą
świadczyć o tym, że nikt inny nie zagości już w jej sercu. Ona
wykazuje postawę z wierzchu niby silną, ale w środku jest bardzo
dotknięta tym, co ją spotkało. Niby jest przygotowana i spokojna,
tylko czeka na zakończenie tego związku, ale lęk w sercu przed
nieznanym jest nie do zniesienia. Kobieta jest przepełniona smutkiem
i świadoma faktu, że to co dobre nie trwa wiecznie. Niestety, ona
akceptuje to, w ogóle nie sprzeciwia się temu ani nie buntuje.
Pokornie godzi się na cierpienie. Końcowe niedopowiedzenie chyba
że... być może pokazuje, że
kobieta mogłaby zrobić coś, aby zatrzymać tego mężczyznę, ale
czy zdobędzie się na taką odwagę? Jednak na to pytanie jak
zakończy się ta historia, nie znajdujemy już odpowiedzi.
Identyczną wręcz sytuację
przedstawia tekst piosenki Liryka po polsku.
Monolog kobiety rozpoczyna się
od wspomnienia tego, co było między nią a mężczyzną, tego, jak
spędzali razem czas. Można stwierdzić, że kobieta jest
romantyczką, bo mają dla niej znaczenie takie szczegóły, jak
księżyc, ptaki, cisza, czyli nawet to, jak zachowuje się przyroda
względem pary kochanków. Spotkanie kochanków odbyło się nocą:
Pamiętam księżyc był wysoko i spały ptaki w dzikim
winie, i cisza była tak głęboko, i tylko chrząszcz brzmiał w
trzcinie... Kobieta pamięta
dotyk kochanka, słowa, które jej szeptał i idylliczny nastrój,
jaki panował: Tuliłeś w dłoniach moje ręce, usta
szeptały moje imię i wszystko było jak w piosence, i tylko
chrząszcz brzmiał w trzcinie... Jednak
znowu coś przerywa tę sielankę. Ponownie kobieta przyjmuję bierną
postawę względem tego, co się dzieje. Zdaje sobie sprawę, że w
końcu przyjdzie kres ich miłości. Jednak nie ukrywa tutaj, że
został jej smutek i milczenie.
Portret kobiety, która nie potrafi
istnieć w świecie bez swojego mężczyzny ukazuje utwór Im
bardziej ciebie zapominam.
Adresatem tego utworu bez
wątpienia jest mężczyzna, który opuścił kobietę. Z ust
załamanej kobiety wydobywają się rozpaczliwe błagania o
pozostanie przy niej ukochanego mężczyzny. To on zawsze był
sprawcą najszczęśliwszych momentów jej życia, to dzięki niemu
ona stawała się piękna i miła:
Zostań
ze mną, żebym była lepsza, zostań ze mną, zostań dla mnie
samej. Wyrzeźbiłam cię w powietrzu, oprawiłam w złotą ramę,
czas nie zatarł naszych śladów jeszcze...
Kobieta wciąż ma nadzieję na powrót tego pięknego uczucia. Uważa
swojego wybranka za ideał i wierzy, że wszystko wróci i będzie
jak dawniej. Bohaterka nie potrafi być sama, stąd więc to
cierpienie, smutek, ból i błagania:
Zostań
ze mną, zostań choć na niby, w moich gestach, w tym, jak głowę
noszę. Zostań ze mną, nawet gdybym zapomniała, o co proszę...
Zostań ze mną, nawet gdybym zapomniała, o co proszę...
Oprócz tego znowu zauważa się
bierność i brak chęci do wykonania jakiegokolwiek ruchu. Skąd
bierze się taki stan psychiczny kobiet po utraconej miłości? Bywa
tak, że potrzeba neurotycznej miłości
staje się podstawą egzystencjalną życia. Każdy normalny człowiek
pragnie być kochanym, natomiast neurotyk jest bez wątpienia pewien,
że musi być przez kogoś kochany. Taki człowiek żąda miłości
bezwarunkowej i jedynej, bo tylko taka daje mu poczucie
bezpieczeństwa i spokój. Pomimo uporu, z jakim dąży do
odnalezienia miłości, sam niestety nie potrafi kochać. Kiedy
mężczyzna odchodzi, jedynym ukojeniem dla kobiety jest jej pamięć,
tylko to pozwala jej iść dalej.
Za moment wspólnego i szczęśliwego
życia kobieta płaci drogo, bo: Moja pościel cierniowa,
oto co mi zostało z jakże ogromnej miłości! […] Moje oczy
bezwstydne, moje usta palące, z nieugaszonej miłości. I
tak w utworze Dotykanie cierniem
wyłania się kolejny obraz
kobiety pełnej bólu. Nic i nikt nie jest w stanie ukoić jej
smutków. Nawet sam Bóg wzrusza ramionami,
być może robi to w geście bezradności. Bohaterka tego utworu jest
nieprzytomna z rozpaczy. Ona woła swojego mężczyznę – Jaszę,
aby pomógł jej przezwyciężyć to cierpienie. Woła tego samego
mężczyznę, który jest sprawcą jej okropnego stanu. Kobieta jest
rozgorączkowana i zdesperowana. Nie potrafi sobie pomóc. Wydaje
się, że ukojenie mogłaby przynieść jej jedna rzecz, a mianowicie
sen. Ona wciąż powtarza słowa: noc błagająca o sen!
Wynika z tego, że kobieta
ratunek dla samej siebie widzi wyłącznie w śnie, który kojarzy
się ze śmiercią. Czy kobieta może być aż tak zdesperowana?
Przykład tej piosenki ukazuje, że to mężczyzna może sprowadzić
kobietę do takiego stanu psychicznego.
Odwieczne pytanie zranionych przez
mężczyzn kobiet brzmi: Jak się wyleczyć z miłości? Jest
to również tytuł utworu, napisanego przez Agnieszkę Osiecką.
Utwór przepełniony jest smutkiem i żalem za utraconą miłością.
Doskonały ton subtelności i wzruszenia nadała tej piosence Kalina
Jędrusik, która zaśpiewała ją po raz pierwszy dla Radiowego
Studia Piosenki w 1965 r. Ta ballada mówi o kobiecie do granic
możliwości zakochanej w mężczyźnie, który niestety okazał się
niewłaściwym: jest przepełniona goryczą i bólem. Kobieta ta
próbuje zmienić się, przestawić się na inny tryb życia, w
którym nie ma już miejsca dla tego mężczyzny. Nie jest to jednak
takie łatwe. Jest to kolejny utwór, w którym zranionej kobiecie
ludzie podpowiadają, w jaki sposób ma żyć, co ma uczynić. Tym
razem, podobnie jak niedoszłej pannie młodej Małgośce
(21), ludzie
mówią: Zostaw, sensu brak. Po co biegać za chłopakiem,
i to jakim, byle jakim, tyle lat...? Natomiast
w refrenie, kobieta udowadnia, że łatwo jest mówić o tym, żeby
kogoś zostawić, lecz nikt nie mówi o tym, w jaki konkretny sposób
to zrobić oraz jak zatrzeć w pamięci ślady wspomnień. Kobiecie
ciężko jest zapomnieć, bo nawet nie wie, w jaki sposób ma:
oduczyć
się patrzenia na zegarek, odmierzania długich minut, wiecznych
godzin? Jak wyrzucić albo spalić listy stare, jak odwrócić wzrok
od drzwi, którymi wchodzisz?
Niestety nie odnajdujemy w tej
piosence odpowiedzi na pytanie: Jak wyleczyć się z
miłości. Czy właściwie jest
to możliwe? Zranionej kobiecie ciężko jest powrócić do
normalności, do życia bez obecności ukochanego mężczyzny. Ma
ogromny problem, nie tylko z powodu utraty miłości, ale także
dlatego, że nie wie, jak ma teraz żyć: jak
odpowiedzieć najprościej na śmieszne pytanie – jak żyć? W
tej piosence powtórzone dwukrotnie pytanie:
Jak wyleczyć się z miłości?, nie
tylko nie
ma odpowiedzi, lecz rodzi kolejne, egzystencjalne: Jak
żyć? Czy
uzyskanie najprostszej i najbardziej banalnej odpowiedzi na to
śmieszne
pytanie jest możliwe? Nie, bo jedyny sposób na życie w świetle
tekstów Osieckiej to miłość, a jej brak oznacza jego utratę.
Poetka stworzyła też
kreacje kobiet, które potrafiły być szczęśliwe, ale to szczęście
nie trwało zbyt długo. Przykład takiej kobiety można zauważyć w
utworze pt. Herbaciane nonsensy.
Pierwsze wersy wcale nie
zapowiadają historii zranionej kobiety lecz wprowadzają czytelnika
jakby do wnętrza mieszkania: Już wieczorna godzina
zeskakuje z komina, zaraz lampę słoneczną punktualny zgasi wiatr.
W tym tekście występuje wiele
środków stylistycznych: metafory i porównania, np. księżycowy
śmiejący się pysk, kot się łasi jak głupi, kot jest głupi jak
cielę, dwa fotele -dziadygi. Niektóre
z nich zbudowane są na zasadzie obrazu zwierząt i wyrażają
rejestr nieco wulgarny. Być może jest to chwyt zastosowany przez
Osiecką, w celu zamaskowania bólu bohaterki tekstu. Inne środki
poetyckie, które dominują w utworze to reifikacje, personifikacje i
animizacje:
godzina
zeskakuje z komina, dwa fotele – dziadygi obgadują na migi, mały
czajnik pękaty nagotuje herbaty, kot się […] upił, może śnił
mu się dziś dobry sen, czajnik z herbatą ma po prostu krzywy
garb.
Tytuł
piosenki sugeruje, że nie będzie ona dotyczyła czegoś ważnego,
bo słowo nonsens
oznacza tyle co 'brak sensu; bezsens; powiedzenie lub występek
niemające sensu'.
Tekst
bogaty jest również w elementy kultury wysokiej, bo mamy chiński
teatr cieni,
malarstwo Gierasika, osobę van Gogha. Wydaję mi się też, że
element kultury chińskiej również jest tutaj wyeksponowany. Samo
słowo herbata,
kojarzy się z Chinami, występuje też tutaj chiński
teatrzyk.
Wracając do bohaterki utworu, można stwierdzić, że jest to
kobieta zraniona i upokorzona odejściem mężczyzny. Każda rzecz,
każdy mebel w jej mieszkaniu kojarzy jej się z ukochanym. Wszystkie
te rzeczy, które są opisane w tej piosence, sprawiają, że kobieta
nie potrafi wymazać z pamięci tego, co dzieliła z mężczyzną.
Wspomnienia są dla niej bardzo bolesne. Wszystkie te przedmioty nie
są już tak potrzebne jak kiedyś, nie są już tak przyjemne, jeśli
nie może dzielić się nimi z ukochanym. Stwierdzenie przez kobietę,
że może gadam
od rzeczy, świadczy
o tym, że jest ona zagubiona w tej całej sytuacji. Ten znany
frazeologizm znaczy tyle, co mówienie słów pozbawionych sensu. W
końcowych wersach utworu kobieta stwierdza: lecz
cóż warte są rzeczy, kiedy rzeczom tym ciebie jest brak? W
słowach tych kobieta chce wyrazić, jak bardzo jest zraniona, ale
też jak bardzo tęskni za swoim mężczyzną. Próbuje zasłonić
swój ból, żal i smutek zwykłymi przedmiotami codziennego użytku.
Niestety, na nic to, się zdaje, ponieważ jej cierpienie jest tak
wielkie, że nie można go niczym ukoić.
Kiedy
mnie już nie będzie
jest
to jedna z najważniejszych piosenek Agnieszki Osieckiej. Została
nagrana dla radiowej Trójki w 1980 r. Jest to bardzo poruszający
tekst, a sama Osiecka przyznała, że każdy
z tekstów był leciutko tylko zaszyfrowanym listem czy zwierzeniem,
czy wręcz ankietą osobistą.
Jest to utwór, który był śpiewany i przez kobiety i przez
mężczyzn, ja natomiast zajmę się analizą tekstu w wersji
kobiecej. Utwór jest zwierzeniem bohaterki, swego rodzaju
testamentem. Kobieta wyraża tutaj swoją ostatnią wolę, dotyczącą
przyszłości swojego mężczyzny i jego kobiety, którzy mają się
zejść ze sobą, kiedy jej już nie będzie: siądź
z tamtą kobietą twarzą w twarz, kiedy mnie już nie będzie.
Spalcie w kominie moje buty i płaszcz, zróbcie sobie miejsce.
Testatorka jest bardzo smutna, pisze tak, jakby była zdesperowana i
zrozpaczona z powodu tego, co ma nadejść. Mimo wszystko też
akceptuje to, że nic nie trwa wiecznie. Takie zjawisko jest czymś
normalnym w życiu, ponieważ każdy człowiek w godzinie swojej
śmierci, stara się podsumować swoje życie, coś zaplanować żeby
bliskim było lżej. W związku z tym zachowanie bohaterki da się w
jakiś sposób usprawiedliwić. Lecz póki kobieta żyje, chce aby
mężczyzna był dla niej miły: a
mnie oszukuj mile uśmiechem, słowem, gestem, dopóki jestem, dopóki
jestem. Zatem
mimo wszystko chce być kochaną i pragnie zainteresowania mężczyzny.
Kobiecie jest przykro, że nie będzie już uczestniczyła w życiu
swojego ukochanego, ale mimo to organizuje mu jego przyszłe życie:
dziel
z tamtą kobietą chleb na pół, kiedy mnie już nie będzie. Kupcie
firanki, jakąś lampę i stół, zróbcie sobie miejsce. Bohaterka
bardzo chciałaby żeby mężczyzna mimo wszystko wspominał ją, ale
robił to w sposób czuły: a
mnie wspominaj wdzięcznie, że mało tak się śniłam, a przecież
byłam, no przecież byłam.
Jedna z cudownych interpretacji piosenki!!
W
utworach Osieckiej często zauważa się swoiste trójkąty miłosne.
Nie jest to tylko kombinacja typu: mąż, żona i kochanka, ale też
inne. Pierwszym takim utworem jest znana wszystkim Małgośka.
Młoda
dziewczyna, która niedługo ma wyjść za mąż, bo: gotowa
była ta sukienka i noc się stawała dniem, już zapisani byliśmy
w urzędzie, białe koszule na sznurze schły zauważa
swojego ukochanego z inną kobietą. Niedoszła panna młoda nie wie,
co robić i jest zrozpaczona. Osiecka często w swoich utworach
posługuje się porami roku, które nadają porządek wydarzeniom. W
tym przypadku również pokazuje czas od maja do jesieni. Chce przez
to przedstawić, jak z biegiem czasu zmienia się zdradzona kobieta,
co robi i jak się czuje. Ten szalony
zielony bez
staje się palonym
chwastem w sadach. Całe
życie dziewczyny zmienia się. Zauważa się bierną postawę
kobiety, która cierpi i która tylko słucha, co mają do
powiedzenia jej inni. Chcą oni na pewno w jakiś sposób pocieszyć
zdradzoną kobietę. Ona przysłuchuje się ludziom pełniącym
prawdopodobnie funkcję chóru, którzy śpiewają: Małgośka,
mówią mi, on nie wart jednej łzy, on nie jest wart jednej łzy!.
Oni
doradzają też kobiecie, żeby nie zważając na troski tańczyła
i piła, a
z niego tylko kpiła. Kiedy nadchodzi jesień, kobieta najwidoczniej
wciąż jest sama, ponieważ sąsiedzi pytają
mnie czy jestem z kimś. Nadal
nie może pogodzić się z utratą mężczyzny. Ona ciągle żyje
wyobrażeniem dwojga ludzi, którzy ją zdradzili i oszukali.
Zastanawia się nad tym, czy tamci wzięli już ślub, czy mają
dzieci. Rozmyśla także o sukni ślubnej tamtej kobiety, która
uszyta
jest z moich snów. Ta
metafora świadczy o tym, że inna dziewczyna zabrała jej marzenia,
czyli jej ukochanego mężczyznę. To ona marzyła i śniła o
pięknym ślubie. Ludzie nadal doradzają jej, że on
nie jest grosza wart, jednak
ona ciągle żyje wspomnieniem. Nazywają ją przy tym głupią,
co
nadal nie robi na kobiecie wrażenia i wciąż żyje tamtym majem na
Saskiej Kępie. W 1972 r. na sopockim molo Agnieszka Osiecka i
Katarzyna Gaertner spotkały się po to, aby stworzyć właśnie ten
utwór specjalnie dla Maryli Rodowicz. Natomiast cała Polska, miała
usłyszeć Małgośkę
rok
później podczas Festiwalu Sopockiego. Piosenka tak zachwyciła
publiczność, że została ogłoszona przebojem powojennym. Utwór
doczekał się wielu nowych wersji, a także z biegiem lat rockowych
aranżacji. Niestety do dzisiaj pozostaje zagadką, dlaczego akurat
Małgośka, a nie jakieś inne imię kobiece? Jak powiedziała Hanna
Bakuła, przyjaciółka poetki: To
piosenka autobiograficzna, bo Agnieszka zawsze prosiła o miłość.
Jak Małgośka.
Nie
mam żalu do twojej dziewczyny
są to słowa dziewczyny skierowane do prawdopodobnie jej byłego
chłopaka w utworze Nie mam żalu. Jest
to kolejny przykład uwikłania w miłosny trójkąt. Dziewczyna
kilkakrotnie powtarza tę frazę, aby uwiarygodnić to, co czuje,
jednak pod koniec dodaje nie mam żalu, a może i mam.
Wynika z jej wypowiedzi, że
czuje coś do swojego byłego mężczyzny, który zostawił ją dla
innej kobiety. Konkretniej, kobieta udaje, że nie ma żalu do tej
dziewczyny o to,
że
przebiegła twą drogę w samą porę, że ma oczy, co po nocach ci
się śnią, że ty do niej pojechałeś w tamten wtorek, i że
byłeś od wieczora tylko z nią.
Dziewczyna
jest zazdrosna o to, że ktoś, kto był jej kiedyś bliski, spędza
czas z inną kobietą. Kobieta stara się być twarda i chce życzyć
im dobrze: w
nowym życiu niech szczęści się wam.
Jednak w jej wypowiedzi wyczuwa się ironię i sarkazm. Przez to, że
dziewczyna jest teraz samotna, musi wieczorem
czytać bardzo długo, nie lubi sobót ani świąt. Jej
świat odwrócił się do góry nogami, ale stara się udawać, że
wszystko jest w porządku. Dziewczyna podejrzewa również, że nowa
kobieta jej byłego chłopaka może go zdradzać. Mówi, że czasami
zagada się z innymi,
a na
słońcu też nie brak jej plam.
To drugie może oznaczać, że nie jest ona nieskazitelna i szczera.
Doszło nawet do rozmowy tych dwóch kobiet, w której to jedna
zarzuciła drugiej kłamstwo wobec mężczyzny. Oprócz tego kobieta
zwraca się do mężczyzny mówiąc, że nie ma żalu do jego
dziewczyny o to, że wciąż
widzisz na jej twarzy tamten blask, że przede mną ty już serca nie
otworzysz, choć tańczyłeś kiedyś ze mną i nie raz. Kobieta
wspomina to, co kiedyś łączyło ją z kochankiem. W pewien sposób
stara się też ostrzec mężczyznę przed tym, że jest zdradzany:
że
zamieszkasz w jej sercu nie sam, że zarobisz na żarty i kpiny.
W tekstach Osieckiej zawarte są portrety kobiet, które
doskonale radzą sobie po rozstaniu z ukochanym mężczyzną. Poetka
przedstawia bardzo często obrazy kobiet zranionych, zdradzonych i
porzuconych, ale nie zawsze są one nieszczęśliwe. W tekstach
Osieckiej kreowane są też obrazy kobiet silnych, pełnych
witalności i takich, które starają nie przejmować się
zaistniałymi sytuacjami. Są to kobiety inne, które są zranione,
ale doskonale radzą sobie po utracie bliskiej osoby. Jednak
zdecydowanie tekstów o takiej tematyce jest znacznie mniej, niż
tych, które przedstawiają obraz kobiety zranionej i rozpaczającej
po stracie ukochanego.
Obraz takiej kobiety odnaleźć można w utworze Już pora smażyć
konfitury.
Kobieta zraniona przez niestałego w
swych uczuciach mężczyznę stara się znaleźć zapomnienie w
swoich codziennych, domowych obowiązkach. Zabiera się więc za
takie czynności, jak między innymi przyrządzanie konfitur. Żegna
się z latem, co może też symbolizować utratę gorącego uczucia.
Także natura wraz z bohaterką przechodzi przemianę. Słowa do
góry nos, i głowa – hej – do góry! zwracają
uwagę na to, że kobieta zostawia to, co się zdarzyło w tyle i z
podniesionym czołem chce dalej kroczyć przez życie. Cóż,
że pod jesień kochasz mnie mniej, że cię tam niesie ku tej i tej,
te słowa kobiety mówią o tym,
że mężczyzna z niejedną już kobietą ją zdradził, a jego
uczucie względem niej jest już chłodniejsze niż wcześniej. Ten
fragment ukazuje też w złym świetle mężczyznę, który jest
niewierny i niestały, a swoją kobietę traktuje przedmiotowo, nie
liczy się z jej uczuciami. Kobieta nie chce rozpaczać, wie że nie
w tym należy grząźć. Nie ma
ochoty na rozczulanie się nad sobą i rozmyślanie o tym, co się
stało. Jedyną rzeczą, którą chce robić w tym momencie to
smażenie konfitur. Być może jest to jedyna rzecz, która sprawi,
że kobieta przestanie myśleć o niewierności swojego kochanka i
chociaż na chwilę zapomni o wszystkim złym, co ten jej wyrządził.
Mimo że mężczyzna daje chude astry dwa, ona
ma inne zajęcie i nie zważa na to. Przechodzi obok tego gestu
mężczyzny bardzo obojętnie, bo wie, że te kwiaty nie są dawane
ze szczerego serca, a tylko z poczucia obowiązku. Dlatego też
kobietą nie wzrusza taki gest. Kobieta mówi też, że nic się nie
stało, że na dni bez ciebie setkę zajęć mam. Chce
w ten sposób pokazać, że potrafi żyć bez mężczyzny, że tak
właściwie nie jest on jej do niczego już potrzebny. Nie jest ona w
tym utworze słaba, lecz jest silna i odważna. Stawia czoła swoim
problemom i nie chce czymkolwiek się zamartwiać.
Utwór Proszę sądu
opowiada nam tragiczną w skutkach historię dwojga zakochanych
kiedyś w sobie ludzi. Historię poznajemy z zeznań kobiety w
sądzie. Zwraca się ona do sądu, co od razu sygnalizuje tytuł
utworu. Kobieta wspomina relacje panujące w jej związku z
mężczyzną. Nie jest z nich zadowolona, ponieważ mężczyzna ją
zdradzał: cały rok
skoki w bok, niepoważny każdy krok,
albo gdyby nie miał pięciu żon. Para
kłóciła się zwykle tylko o te poważne czyny mężczyzny. Kobieta
zwraca uwagę, że ich życie było smutne, a to, co ich łączyło,
było kruche niczym domek z kart. W
refrenie kobieta zwraca się do sądu, że nie chciałam
zranić go, go, go, obrazić go, go, go i zrazić go. Wynika
zatem z tego zdania, że kobieta zawiniła i skrzywdziła mężczyznę,
mimo że wcale tego nie chciała. Dalej próbuje się usprawiedliwić
tym, że ja tylko jestem szybka w rękach tylko to, to, to.
W ich domu często dochodziło
do awantur, mężczyzna prawdopodobnie krzyczał na kobietę: gdyby
on zmienił ton. Kobieta
stwierdza: niechby pił, niechby kpił, ale niechby w domu
był. Ona bardzo pragnęła mieć
mężczyznę blisko siebie, żeby przebywał z nią i żeby spędzali
razem więcej czasu. Kolejna zwrotka zbudowana jest na zasadzie
antytezy. Otóż, kobieta mówi, że
bo
z jednej strony awantura, a z drugiej strony walka dusz, rozmowa róż.
Bo z jednej strony czar, kultura, a z drugiej strony ostry nóż,
kobieta bluszcz.
Z jej wypowiedzi wynika, że nie
zawsze między nimi było źle, ale bywały też dobre chwile.
Nazywa się też kobietą bluszczem,
co oznacza, że jest kobietą, która oplata swojego mężczyznę
niczym roślina. Jej osobowość jest toksyczna, chce sprawić, żeby
mężczyzna był tylko jej i tylko dla niej. Następnie dowiadujemy
się, że musiało stać się coś tragicznego, bo oboje byli w
amoku, w szale. Kobieta
mówi, że sąd doskonale zna tę sprawę, jednak nie wie
wszystkiego, nie zagłębił się w nią do końca, do dna.
W kolejnych zwrotkach znowu
oskarżona wymienia czyny, jakich dopuszczał się mąż i o co
konkretnie się kłócili. Fruwał jak wolny ptak -
porównuje go tutaj do ptaka,
który jest wolny, więc zapewne prowadził beztroskie i swawolne
życie, na nic nie zważając. Z dalszej wypowiedzi wynika, że
mężczyzna miał kilka kobiet i żył wśród nas jak
wśród róż. Mężczyzna,
żyjąc wśród pięknych dam, miał cudowne życie, ale tylko do
czasu. Miał wiele kobiet, a każda z nich wiedziała o istnieniu
innych kobiet. Tyle, że jedna z nich dopuściła się prawdopodobnie
morderstwa, bo jedna miała nóż.
Ostatnia strofa znowu zbudowana jest na zasadzie przeciwstawienia bo
z jednej strony sen koszmarny, a z drugiej strony c'est la vie.
Kolejna historia to opowieść
kobiety, która została zraniona przez łajdaka,
przez co dostała nauczkę i stara się nie popełniać więcej
takich błędów oraz zmienić swoje życie. Sam tytuł piosenki
Kochałam raz łajdaczka
wskazuje na to, że kiedyś
kobieta była zakochana, kochała kogoś, kto okazał się
łajdaczkiem. Kobieta zmieniła
swoje nawyki i zwyczaje, o których opowiada:
Mam dwa zamki w moich
drzwiach, w mym ogródku stoi strach, moich piwnic nie zna nikt nie
dla gości jest mój wikt. Swych przyjaciół gonię precz, w rękach
noszę drwiny miecz....
Bohaterka zaczęła stronić od
przyjaciół, stara się ich od siebie odsunąć. Ma w sobie wiele
szyderstwa i kpiny. Z rozmowy z praczką wynika, że to wszystko
przez to, że kochała kiedyś nie tego mężczyznę: - Co
się stało? - pyta praczka... Kochałam, kochałam raz, kochałam
raz łajdaczka, kochałam raz łajdaczka.... Kobieta
przestała zabiegać o przyjaźń innych, już na Wielkanoc
nie śle kart, stała się
poważna i dystyngowana, bo nie pamięta, co to żart. Już
nie płacze i nic jej nie wzrusza, przestała nawet być wrażliwa na
piękno przyrody, bo nie otwieram słysząc śpiew, nie
dokarmia białych mew. Kobieta
ta stała się osobą pełną pesymizmu, bo nie wierzy w
lepszy dzień, w jasne jutro, ciepłą sień, w dobrych ludzi, w
pracy plon, czyste panny, wielki dzwon. Ona
straciła sens życia, nic nie jest już dla niej ważne, nie ma w
swoim życiu żadnych priorytetów. Dawno się nie śmiała i
beztrosko bawiła, gdyż już nie pamięta, co to śmiech,
słodka śpiewka, lekki grzech. Mówi
także, że już nigdy nie nabiorę ja się znów, na
pioruny wielkich słów. Kobieta
została bardzo dotknięta przez mężczyznę, czuje się oszukana i
zraniona. Przez niego ma już dosyć wszystkiego, ale jest na tyle
silna, że potrafi swoje życie diametralnie zmienić, żeby tylko
zapomnieć o tym wszystkim złym, co ją spotkało.
Kolejnym
przykładem piosenki, w której ukazany jest obraz kobiety zranionej
lecz silnej, jest utwór Obejmę
dozorcostwo.
Przedstawiona
jest tu historia związku dwojga ludzi, między którymi coś się
skończyło i wypaliło.
Zawiera obraz kobiety nieszczęśliwej, która dawała z siebie
wszystko aby, mężczyzna mógł czuć się wyjątkowo. Ona darzyła
go wielką miłością, wspierała i była na jego każde skinienie
palcem. Mężczyźnie jednak wciąż było za mało, wszystko zepsuł.
Nie doceniał tego, co zakochana kobieta robi dla niego.
Podsumowując, nie był jej wart. Jednak kobiecie po tej miłości
zostało rozgoryczenie, niesmak oraz złamane serce. W pierwszej
strofie opisany jest moment poznania się pary: Spotkałam
cię w barze, a pal to sześć, ludzie się muszą spotykać gdzieś.
Mężczyzna
naśmiewał się z marzeń kobiety, jednak jej to nie przeszkadzało
i mile spędzali czas. Od początku między nimi były dziwne
relacje: Miałeś
długi – zapłaciłam, byłeś drugi – nie mówiłam, chorowałeś
– ja nie spałam, nie wracałeś – to czekałam.
Kobieta płaciła rachunki mężczyzny, okłamała go, że jest tym
pierwszym, ale też była dla niego bardzo dobra, opiekuńcza.
Kobiecie jest przykro z powodu rozstania z tym mężczyzną, bardzo
jej go brakuje: Dziś
mi ciebie brak jak chleba – ręce moje to sieroty, coś by nimi
objąć trzeba, ale
mówi sobie dość i nie chce więcej tęsknić: ale
nie chcę już – tęsknoty. Żeby
nie tęsknić, kobieta chce objąć dozorcostwo na jakiejś zwykłej,
cichej ulicy. Zastrzega też, że będzie twarda, bo niech
żaden już na mnie nie liczy. Wygląda
na to, że to w końcu kobieta chce nadzorować, być kimś ważnym i
szanowanym (na
klatce zdobędę poważne stanowisko), a
z tym się wiąże to, że będzie też miała przewagę nad
mężczyznami. W kolejnej zwrotce kobieta podaje kolejne przykłady
nieudanego życia z mężczyzną: byłeś
biedny – harowałam, byłeś święty – ja przetrwałam, gdy
kłamałeś – powtarzałam, gdy się bałeś – ja się bałam.
Ona
była mu uległa i oddana. Jednak teraz życie bez niego wygląda już
inaczej, bo teraz jesteś
żaden. Kobieta
już nie musi wstawać rano bez budzenia, ale jest jej trochę
przykro i ciągnie ją do alkoholu: wstaję
rano bez pobudki, jest mi, jakbym zjadła żabę i coś ciągnie mnie
do wódki!. I
znów pojawia się refren, w którym kobieta eksponuje swą władzę
związaną z objęciem urzędu dozorcy. Chce pokazać, że już nie
będzie podległa mężczyźnie.
Bibliografia: